W rozmowach z inwestorami founderzy coraz częściej spotykają się z różnego rodzaju zabezpieczeniami inwestycji. Część z nich jest standardowa i uzasadniona biznesowo. Zdarzają się jednak sytuacje, w których oczekiwania inwestora wykraczają poza typowy rynkowy standard.
Jednym z takich przypadków są zabezpieczenia, które w praktyce przenoszą ryzyko inwestycji na majątek osobisty foundera.
Na rynku funkcjonują bardzo różne typy inwestorów – od funduszy venture capital, przez aniołów biznesu, aż po inwestorów branżowych czy podmioty o bardziej oportunistycznym podejściu.
Różnią się oni m.in.:
W przypadku klasycznych inwestycji typu venture przyjmuje się, że inwestor świadomie akceptuje ryzyko niepowodzenia projektu. To ryzyko jest wpisane w model inwestycyjny – część projektów się nie udaje, inne generują ponadprzeciętne zwroty.
W niektórych przypadkach inwestorzy oczekują jednak dodatkowych zabezpieczeń, które mogą obejmować np.:
Choć takie mechanizmy mogą być przedstawiane jako „standardowe zabezpieczenia”, w praktyce oznaczają one, że founder zaczyna ponosić ekonomiczne ryzyko inwestycji w sposób nieproporcjonalny do inwestora.
Pojawienie się tego typu oczekiwań powinno zapalić founderowi co najmniej pomarańczową lampkę.
Dlaczego?
Bo może to prowadzić do sytuacji, w której dochodzi do wypaczenia charakteru inwestycji, zwłaszcza w przypadku projektów o profilu venture.
W modelu venture:
Jeżeli jednak founder ma dodatkowo zabezpieczać zwrot inwestycji swoim majątkiem prywatnym, to w praktyce:
Taki układ trudno uznać za zrównoważony.
Nie w każdej sytuacji tego typu mechanizmy będą całkowicie wykluczone.
Mogą one pojawiać się np.:
Kluczowe jest jednak to, aby founder rozumiał, jakie ryzyko faktycznie na siebie bierze i czy jest ono adekwatne do charakteru inwestycji.
Granica nie zawsze jest oczywista, ale warto zadać sobie kilka podstawowych pytań:
Jeżeli odpowiedzi na te pytania budzą wątpliwości, to sygnał, że warto dokładniej przeanalizować proponowaną strukturę.
Z perspektywy foundera kluczowe jest, aby nie traktować takich zapisów jako „nienegocjowalnych”.
W praktyce możliwe są różne podejścia:
W wielu przypadkach sama rozmowa o tych zapisach pozwala lepiej zrozumieć, jak inwestor postrzega relację i podział ryzyka.
Jeżeli inwestor oczekuje gwarancji zwrotu kapitału, niezależnie od wyniku projektu, warto zadać sobie podstawowe pytanie: czy mamy jeszcze do czynienia z inwestycją, czy już z finansowaniem dłużnym?
To rozróżnienie ma kluczowe znaczenie dla oceny, czy proponowana struktura jest adekwatna i rynkowa.
Zabezpieczenia inwestycji na majątku osobistym foundera nie są standardem w klasycznych transakcjach typu venture i powinny być analizowane z dużą ostrożnością.
Jeżeli prowadzą do sytuacji, w której founder ponosi niemal całe ryzyko ekonomiczne powodzenia projektu, trudno mówić o partnerskim podziale ryzyka.
Dlatego każdorazowo warto spojrzeć na proponowaną strukturę szerzej – nie tylko przez pryzmat samej inwestycji, ale także relacji między stronami i zasad, na jakich ma być budowany wspólny biznes.
O autorze