Zanim rodzina przeprowadzi postępowanie spadkowe i wyznaczy wspólnego przedstawiciela do wykonywania praw z udziałów albo uzgodni podział majątku, mijają miesiące, a nieraz lata. Czasem też nie można do rodziny mieć pretensji – w obliczu nagłej śmierci bliskiego myślenie o „dzieleniu” majątku nie jest tym czym chcielibyśmy się zajmować.
Sami w praktyce doświadczyliśmy sytuacji, gdzie w przeciągu roku w spółce rodzinnej zginęło nagle 2 z 3 wspólników – ojciec i syn. Tragedia dla rodziny, ale często również tragedia dla rodzinnej spółki
Przez czas regulowania kwestii spadkowych udziały są bowiem „zamrożone”, a to może generować szereg problemów..
Sytuacja drastycznie się komplikuje, gdy zmarły wspólnik zasiadał w zarządzie.
Jeśli prowadzisz spółkę jednoosobową (lub masz dominujący pakiet), Twoja śmierć oznacza wakat w zarządzie i jednoczesny brak możliwości powołania następcy. Zablokowane udziały sprawiają, że nie ma kto podjąć uchwały o wyborze nowego prezesa. Spółka traci prawo do reprezentacji z dnia na dzień. Konta bankowe zostają zablokowane, nie ma kto podpisać umów, wypłacić pensji czy złożyć deklaracji podatkowych. Totalny paraliż.
Z kolei w spółkach wieloosobowych, przedłużające się spadkobranie bywa wodą na młyn dla pozostałych wspólników. Zawieszenie praw z udziałów zmarłego może sprawić, że dotychczasowy wspólnik mniejszościowy nagle zyskuje pełnię władzy decyzyjnej. Zdarza się, że wykorzystuje ten czas, by „poukładać” spółkę pod siebie – wyprowadzić kluczowe aktywa, zmienić profil działalności albo podjąć decyzje z wyraźnym pokrzywdzeniem spadkobierców, którzy z perspektywy prawa wciąż tkwią w poczekalni.
Rozwiązaniem może być zaplanowana sukcesja.
Kluczem w takim przypadku jest stworzenie przez wspólnika polisy ubezpieczeniowej dla swojego majątku. Jeśli chcesz mieć pewność, że Twój biznes przetrwa, warto rozważyć kilka narzędzi sukcesyjnych umożliwiających zapewnienie ciągłości sprawowania praw nad swoim udziałem w spółkach:
Zwykły testament oznacza, że spadkobiercy dziedziczą ułamkowo cały majątek i muszą dokonać jego działu.
Zapis windykacyjny załatwia sprawę chirurgicznie – wskazujesz konkretną osobę (np. partnera biznesowego lub syna, który zna firmę), a udziały lub akcje przechodzą na nią z mocy prawa dokładnie w chwili otwarcia spadku (śmierci).
Udziały nie “wiszą” w masie spadkowej, a spółka od razu ma prawowitego wspólnika.
Obecnie to najlepszy mechanizm sukcesyjny, wprost do tego stworzony.
Wnosząc udziały do fundacji rodzinnej, trwale oddzielasz kapitał firmy od własnego życia. Właścicielem spółki staje się fundacja.
Gdy fundator umiera, w strukturze właścicielskiej sp. z o.o. czy S.A. nie zmienia się absolutnie nic – spółka nawet nie zauważa tego faktu z perspektywy korporacyjnej. Zmieniają się ewentualnie zasady wypłat dla beneficjentów fundacji czy zarządzania fundacją, ale biznes kręci się dalej bez sekundy przestoju.
Może jednak okazać się, że wspólnicy nie chcą, aby spadkobiercy zmarłego wspólnika weszli do spółki. Szczególne znaczenie może to przybierać przy spółkach z wyraźnie dominującym wspólnikiem.
KSH daje w tym zakresie różne możliwości. Problem w tym, że narzędzia obronne różnią się w zależności od tego, czy prowadzisz biznes w formie sp. z o.o., czy spółki akcyjnej.
W sp. z o.o. przepisy mocno chronią element osobowy. Art. 183 KSH daje nam możliwość efektywnego zabezpieczenia – pozwala na całkowite wyłączenie lub ograniczenie wstąpienia spadkobierców zmarłego wspólnika do spółki.
Jeśli odpowiednio skonstruujemy umowę, udziały zmarłego nie trafią do rąk jego rodziny. W zamian za to spółka (poprzez umorzenie przymusowe/automatyczne) lub pozostali wspólnicy spłacają ich wartość. Spółka działa dalej bez zakłóceń w zaufanym gronie. Ten mechanizm można stosunkowo łatwo wdrożyć poprzez zmianę umowy już funkcjonującej spółki.
W spółce akcyjnej sytuacja jest znacznie sztywniejsza, bo z założenia tożsamość akcjonariusza ma tu drugorzędne znaczenie. Nie możemy po prostu skopiować mechanizmu ze sp. z o.o. i arbitralnie wyłączyć spadkobierców z dziedziczenia akcji.
Jednym z nielicznych skutecznych mechanizmów obronnych w S.A. jest umorzenie automatyczne akcji na wypadek śmierci akcjonariusza. Działa to jak bezpiecznik: z chwilą śmierci akcje ulegają umorzeniu bez konieczności podejmowania jakichkolwiek uchwał, a spadkobiercy otrzymują spłatę.
Tu jednak kryje się haczyk. Nie da się obudzić po latach działalności S.A. i zmienić statutu, nakładając ten mechanizm na wszystko. Wprowadzenie umorzenia automatycznego jest możliwe tylko w odniesieniu do akcji jeszcze niewyemitowanych.
Nie można z mocą wsteczną nałożyć rygoru umorzenia automatycznego na akcje już objęte. W praktyce oznacza to, że jeśli tworzysz S.A. lub planujesz nową emisję, musisz zabezpieczyć te scenariusze już na etapie pisania statutu lub dokumentów emisyjnych. Przegapienie tego momentu zamknie Ci drogę do najskuteczniejszej formy ochrony.
Sukcesja w biznesie to system naczyń połączonych. O przetrwaniu firmy decyduje synergia między odpowiednio skrojonymi dokumentami spółki a prywatnym planowaniem majątkowym wspólnika. Brak jednego z tych elementów to zaproszenie do chaosu.
Jeżeli myślisz o założeniu spółki albo już ją prowadzisz, nie odkładaj tematu sukcesji na później. Zdajemy sobie sprawę, że to temat trudny, ale dbałość o biznes wymaga też myślenia o zabezpieczeniu go na wypadek tych najtrudniejszych zdarzeń losowych.
O autorze